wtorek, 5 maja 2015

Wasilków, 01 maja 2015 – MARATONY KRESOWE Tydzień przed maratonem Marek – mąż Joli zabrał nas samochodem z rowerami, żeby na spokojnie objechać trasę najbliższego wyścigu. Przejechałyśmy początek – 6 km asfaltu, pojeździłyśmy po lesie, ale oczywiście endomondo odmówiło współpracy i nie udało nam się przejechać zeszłorocznej trasy. Na deser przejechałyśmy końcówkę… Jola miała fazę i cały czas ją goniłam z językiem na brodzie.
 „Na treningu” Fot. Marek Kulikowski

W dniu maratonu rano zrobiłam dzieciakom zakupy, spokojnie spakowaliśmy rowery i wszystkie niezbędne rzeczy zgodnie z naszą checklistą. Na miejscu była już spora część zawodników z drużyny. Umówiliśmy się na wspólne zdjęcie o 10.45…. Obie z Jolą spotkałyśmy Darka, założył rękawki na wyścig. Pomyślałam, że zrobię to samo. Pojechałam się przebrać, w międzyczasie udało mi się skorzystać z życzliwości mieszkańców w pewnej osobistej potrzebie i przegapiłam zdjęcie…. Na dodatek jakiś zawodnik poprosił mnie, abym odjechała samochodem, bo mu bidon wpadł pod nasze auto. Zaraz wyścig … mówię mu, że nie umiem tym jeździć, a pan to, że on też ma taki samochód i że umie… i może przejechać. Lampka czerwona zapaliła mi się w głowie … no myślę sobie, dam mu kluczyki…, a on wsiądzie i sobie pojedzie…, i co wtedy zrobi ze mną mój mąż…? (wygląda na to, że nie mam zaufania do ludzi za grosz…) ale ja mu na to, że ściągnę męża. Była 10.50 (już po zdjęciu drużynowym), Zobaczyłam Andrzeja, zawołałam i poprosiłam, żeby odjechał … pan odzyskał swój bidon. Andrzej zapytał mnie tylko, dlaczego nie było mnie na zdjęciu… głupio mi się zrobiło.
Mało czasu, jeszcze nie zrobiłam rozgrzewki... Znowu ustawiłyśmy się prawie na samym końcu. Zjadłam żelka z BCAA. Na początek szybki asfalt, wiedziałam co mnie czeka, nie chciałam się spalić na początku. To chyba żelek sprawił, że jechało mi się bardzo fajnie. 


„Jola na asfalcie…- Jola nie lubi asfaltów….” Fot. Marek Kulikowski
„Razem na trasie” - podjazd w Studziankach" fot. Łukasz Wojtach


Gdzieś tak ok. 20 km Jola mnie wyprzedziła i świetnie radziła sobie zwłaszcza na tzw. „trzęsawce”… 


„Jola na podjeździe” Fot. Marek Kulikowski

„Kasia na tym samym podjeździe” Fot. Marek Kulikowski



Wjechałam na metę… uwielbiam ten moment. Zobaczyłam Jolę… ze łzami w oczach, bez kropli wody… ale mega szczęśliwą …. uściskałyśmy się... Jola na miejscu 32., a ja 34. w Open (58 osób). Najlepszy czas w naszej kategorii to 01:28:21. Nasze czasy poniżej:
32
Jolanta
http://kresowe.az.pl/mk14/img/flags/pol.png
Kobiety Super Fit
367.426
18.33 km/h
34
Katarzyna
http://kresowe.az.pl/mk14/img/flags/pol.png
Kobiety Super Fit
364.394
18.18 km/h

W tamtym roku Jola miała 26 minut, a ja 23 minuty straty do najlepszej zawodniczki.  W tym roku mamy poniżej 20 minut różnicy do najlepszej kobiety w naszej kategorii, a dystans był nieco dłuższy i trudniejszy J
Jest postęp, co nas bardzo cieszy J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz